Kto z młodych zawodników ma największe szanse, by zostać mistrzem świata?
Sądzę, że Paweł Kołodziej. Znów wygrał efektownie. Wydaje mi się, że zaczyna wreszcie czuć się pewnie w ringu. Warunki fizyczne ma fantastyczne. Bardzo zdolny jest też Mateusz Masternak. On też boksuje w polskiej kategorii, jaką stała się waga junior ciężka. Jeśli taki promotor jak Sauerland podpisuje z nim kontrakt, świadczy to tylko o jednym - widzi w nim kandydata na mistrza świata.
Grzegorza Proksy nie widzi Pan w roli kandydata do tytułu mistrza globu?
Ależ widzę. Tak samo jak Dawida Kosteckiego. „Cygan" może wygrać niemal z każdym w kategorii półciężkiej. A Grzesiek Proksa to według mnie w tej chwili najlepszy, jeśli chodzi o umiejętności bokserskie, polski zawodnik młodego pokolenia.
Zaskoczył Pana, gdy zdeklasował byłego mistrza świata, Niemca Sebastiana Sylvestra?
Tak. Jak wszystkich. Ale nie dlatego, że w niego nie wierzyłem, ale dlatego, że nie oglądałem zbyt wielu jego walk.
Jego styl budzi kontrowersje. Do walki z Sylvestrem zarzucano mu, że pajacuje w ringu, że niepotrzebnie opuszcza ręce.
W boksie, tak jak w wielu innych dyscyplinach, na początku kariery obowiązuje jeden kanon techniki, zachowania w ringu. Ale później zawodnik wypracowuje sobie swój własny styl. Jak widać, Grzesiek tak ma.
Sceptycy mówią, że jak trafi mu się rywal szybszy i bardziej gibki od sztywnego jak pień Niemca, Proksa zapłaci za opuszczanie rąk.
Tak, wiem. Choćby Jerzy Kulej uważa, że jak ktoś nie trzyma wysoko gardy, to nie umie boksować. Ale to nieprawda. Roy Jones jr. całą karierę tak walczył. Dziś przegrywa, bo już nie jest tak szybki, ale kiedyś był numerem jeden. Opuszczona przednia ręka to może być atut, oczywiście, jeśli zawodnik umie tak boksować. Bo gdy naprzeciwko stoi zawodnik z wysoko podniesionymi rękoma, to on nie widzi, gdy pada cios zadany z poziomu bioder rywala. A jak wiadomo, nokautujące są uderzenia, których nie widać. Poza tym, jeśli ktoś, tak jak Grzesiek, woli walczyć z opuszczonymi rękoma, to gdy je podniesie, sam widzi mniej. Zresztą Witalijowi Kliczce za styl boksowania też pewnie żaden trener nie dałby dobrej oceny. W żadnej książce poświęconej treningowi pięściarskiemu takiego stylu byśmy nie znaleźli.
Proksa jest już gotów do walki o mistrzostwo świata?
Patrząc, w jakim stylu rozprawił się z Sylvestrem, to chyba tak. To naprawdę nie było przypadkowe zwycięstwo. Proksa wyszedł do ringu niezwykle pewny siebie. Wiedział, czego chce, co ma zrobić i jak boksować, od pierwszej do ostatniej minuty.
Proksa to kandydat na mega-gwiazdę. Zgadza się Pan z taką opinią?
Tak. Ma wszystko. Boksuje niezwykle efektownie, świetnie wygląda, ma coś do powiedzenia, wie, czego chce. Słowem, to zawodnik z wielką charyzmą.
Ale...
To jest boks. To trywialne, ale prawdziwe. Jeden cios zadany lub przyjęty może zdecydować o wszystkim.
Rozmawiał Robert Małolepszy
© 2006-2011 proksa.pl. All rights reserved